-O, okaeri Edo-chan- wysilił się na uśmiech. Doskonale wiedział, że za sekundę czeka go awantura z ogromną ilością krzyków i przy najgorszym scenariuszu, z latającymi przedmiotami. A czerwonowłosy niekoniecznie chciał nabawić się siniaków.
-Co to ma znaczyć?! Kto to jest?!- frustracja wręcz wylewała się z głosu Akihiko. Był wściekły, cholernie. Specjalnie wyrwał się z zajęć, by przygotować romantyczną kolację z okazji ich rocznicy, a jego chłopak w tym samym czasie zabawiał się z jakimś dzieciakiem.
-To nie tak jak myślisz- westchnął zrezygnowany i z ociąganiem wstał z kanapy- I nie krzycz bo go obudzisz- Podszedł do kochanka, złapał go za nadgarstek i pociągnął do swojego gabinetu.
-Co ty sobie wyobrażasz?!-wyrwał mu się. W zielonych oczach pojawiły się łzy bólu i przeogromnej złości. Nie wierzył, że jego ukochany przejmuje się jakimś obcym bardziej niż nim, że zdradza go z zimną krwią w tak ważnym dla nich dniu.
-Edwardzie, opanuj się- powiedział stanowczym tonem. Wiedział, że tylko opanowanie i władczy głos pohamuje temperament rudzielca.
-Nie opanuje się!! wziął głębszy wdech. Dokładnie przemyślał kolejne pytanie- Od jak dawna mnie zdradzasz?- zacisnął pięści.
Wyprze się zdrady, na pewno się wyprze- nakręcał się. Nie miał najmniejszej ochoty słuchać wyjaśnień mężczyzny, miał świadomość, iż uległ by mu momentalnie.
-Baka, nie zdradzam Cię- westchnął. Po minie partnera wywnioskował, że czeka go długa męczarnia.
-Nie wierzę Ci. Nie odzywaj się do mnie, śpię dzisiaj u Yukiego- dostojnym krokiem opuścił mieszkanie. Czerwonowłosy patrzył na to z niedowierzaniem. Sądził, iż Akihiko urządzi mu piekło, nie podejrzewał, że chłopiec zachowa się tak poważnie, dojrzalej niż zawsze. Fakt, zdziwiło go postępowanie Eda, lecz w jeszcze większe osłupienie wprowadził go jego brak reakcji na zaistniałą sytuację. Zero wyrzutów sumienia, a przecież przez niego rudzielec teraz płacze, przez niego cierpi. Czerwonowłosego bardziej interesował Eto. Nawet nie poczuł zazdrości, która pojawiała się za każdym razem, gdy słyszał imię: Yuki. Kolejna rzecz, której nie rozumiał. Czyżby nie kochał już Eda? Niemożliwe, przecież jego uczucie było tak duże
. Otrząsnął się dopiero po dłuższej chwili. Do porządku przywołał go telefon, który już od dobrych 5 minut zawzięcie dzwonił.
-Mattaku
przed chwilą wyszedł, a już chce się godzić- uśmiechnął się lekko. Po dłuższym zastanowieniu stwierdził jednak, że melodia, która rozchodziła się po mieszkaniu nie była tą, którą ustawił dla rudzielca. Co więcej, owy dźwięk słyszał po raz pierwszy. Zaintrygowany udał się w stronę generatora muzyki i z większym uśmiechem odkrył, że to komórka Granatowłosego daje o sobie znać. Z zaciekawieniem wyjął urządzenie z mokrych spodni chłopca. Ledwo powstrzymał śmiech, gdy w jego dłoni znalazł się telefon z dziewczęcej serii Hello Kitty. Kątem oka spojrzał na osobistość śpiącą na kanapie. Taki słodki gadżet dodawał mu ewidentnie uroku. Skierował wzrok na wyświetlacz.
-Shayna, ta?- przeczytał cicho. Zdecydował się odebrać- Moshi Moshi?
-Shigeru gdzie ty się do cholery podziewasz!? Wiesz, która jest godzina?! Obiad był już dawno temu a
- mężczyzna dla własnego bezpieczeństwa odsunął komórkę od ucha. Musiał przyznać kobieta po drugiej stronie potrafiła się wydrzeć. Ponownie zasiadł na kanapie. Poczekał, aż wrzaski ucichną i spokojnie powrócił do konwersacji.
-Przepraszam bardzo, ale Shi-chan nie może teraz podjeść do telefonu- mówił flegmatycznym tonem, głaszcząc chłopca po policzku. Miał nadzieje, iż jego stoicka metoda rozmowy uspokoi trochę ową Shaynę.
-
.Takahashi?- zapytała cichym głosem. Czerwonowłosy szybko doszedł do wniosku, iż tak musiało brzmieć imię osobnika, który skrzywdził Granatowłosego. Nie wiedział czemu zdenerwowało go to.
-Nie, nie. Nazywam się Hokara Minto i jestem kolegą Shigeru. Młody będzie u mnie nocował jeżeli nie sprawi to pani problemu- w duchu modlił się, aby kobieta przystała na jego propozycję. Oczami wyobraźni widział już zarumienionego chłopca, szepczącego jego imię w uniesieniu
Nagie, blade ciało lekko drżące pod wpływem dotyku jego rąk
aksamitne usta proszące o pocałunek
Szybko pokręcił głową. Nie powinien o nim fantazjować. Nawet jeśli w tej wizji młodzieniec był jeszcze bardziej uroczy. Po pierwsze był z Edem i nie miał zamiaru go zdradzać. Po drugie Eto nie wyglądał na gotowego do zawarcia bliższej znajomości z kimkolwiek.
-Ta. Jasne. Żaden problem. Dbaj o niego, dobra? jej głos był pełen obawy.
-Z przyjemnością- odpowiedział i rozłączył się. Przeciągnął się i ziewnął. Nie zauważył kiedy zapadł zmrok. Niechętnie wstał i wykonał wszystkie typowe, wieczorne czynności. Po jakieś godzinie wrócił i zgasił światło w salonie. Podszedł jeszcze na chwilę do śpiącego.
-Dobranoc Shi-chan- po krótkim zawahaniu pocałował go w czoło. Z zadowoleniem stwierdził, że chłopiec uśmiechnął się na ten gest. Usatysfakcjonowany odsunął się od niego i podążył do sypialni.















Comments
co do opo, znasz moje zdanie.
--
arashi no ouji.
--
Va'esse deireádh eap eigean...
I postacie są czarujące.
--
--
Va'esse deireádh eap eigean...
pisz pisz pisz więcej [ślinka] xD
--
c.d.n
Sorry but my English is veeery bad... or sad or... some...thing xD
--
Va'esse deireádh eap eigean...
--
Va'esse deireádh eap eigean...
--
c.d.n
Sorry but my English is veeery bad... or sad or... some...thing xD
Previous Page12Next Page